Trzy wybrane i opracowane fragmenty z książki Michaela Ende „Nie kończąca się historia”:
1.
Już od kilku dni gościł Bastian w jaskini lwa Graogramana, zwanym też Kolorową Śmiercią. Patrzył jak co noc lew umierał, zamieniając się w kamień, a bezkresna Pustynia Barw Goab przeobrażała się we wspaniały, zachwycający, wciąż rosnący i kwitnący Las Nocy – Perelin, który... wraz z pierwszymi promieniami słońca ponownie zamieniał się w kolorowy pył - Pustynię Barw.
Dzięki spotkaniu się z Bastianem, lew nareszcie dowiedział się i zrozumiał dlaczego od niepamiętnych czasów wraz z nadejściem każdej nocy musiał znosić straszliwe cierpienia. Słuchając chłopca, patrzył na niego ze zdumieniem.
- A to wszystko - zakończył Bastian - może pojawiać się tylko wówczas, kiedy ty skamieniejesz. Ale Perelin pochłonąłby wszystko i udusiłby się sobą, gdyby nie musiał wciąż umierać i rozpadać się w proch, kiedy ty się zbudzisz. Perelin i ty, Graogramanie, tworzycie całość.
Graograman milczał długo.
- Panie – powiedział wreszcie – widzę, że moje umieranie daje życie, moje życie zaś przynosi śmierć, a jedno i drugie jest dobre. Teraz rozumiem sens mojego istnienia. Dzięki ci.
2.
- Wszystko jest takie dziwne – oświadczył Bastian na koniec ich rozmowy. – Przychodzi mi na myśl jakieś pragnienie i za każdym razem natychmiast zdarza się coś, co odpowiada temu pragnieniu i spełnia je. Nie zmyślam tego, wiesz? … Nigdy bym nie zdołał tego wszystkiego wymyślić. … A mimo to wszystko pojawia się dopiero wówczas, kiedy czegoś zapragnę.
- To dlatego, że nosisz AURYN, Blask – powiedział lew.
- Ja nie rozumiem czegoś innego – starał się wyjaśnić Bastian. – Czy wszystko zaczyna istnieć dopiero wówczas, kiedy czegoś zapragnę? Czy też istniało już przedtem, a ja to tylko odgadłem?
- I jedno, i drugie – odparł Graograman.
3.
W końcu nadszedł czas na dalszą drogę. Ale jak to zrobić? Wszędzie wokół była martwa pustynia. Nie było też żadnej możliwości by się przedrzeć przez Perelin.
- Ale przecież ja nie mogę odejść – zauważył Bastian. Pustynia jest o wiele za duża, aby ktokolwiek zdołał się z niej wydostać. A ty nie masz jak mnie wywieźć, bo nosisz pustynie ze sobą.
- Drogi w naszej krainie - powiedział Graoraman - odnajdziesz jedynie poprzez swoje pragnienia. I zawsze możesz podążać tylko od jednego pragnienia do drugiego. To, czego nie pragniesz jest dla ciebie nieosiągalne. Takie znaczenie mają tu słowa „blisko” i „daleko”. I nie wystarczy chcieć odejść z jakiegoś miejsca. Trzeba dążyć do innego. Ty musisz poddać się przewodnictwu swoich pragnień.
- Ale ja wcale nie chcę odchodzić – odparł Bastian.
- Będziesz musiał znaleźć swoje następne pragnienie – stwierdził Graograman niemal surowo.
- A jeśli je znajdę – spytał Bastian – to w jaki sposób zdołam stąd odejść?
Graograman wyjaśnił chłopcu, że w ich krainie jest takie miejsce, które prowadzi wszędzie i do którego zewsząd można dotrzeć. To miejsce jest zwane Świątynią Tysiąca Drzwi. Nikt nie widział jej nigdy z zewnątrz, bo nie ma ona żadnej zewnętrzności. Wnętrze natomiast stanowi labirynt drzwi. Kto chce ją poznać, musi mieć odwagę zapuścić się w ten labirynt.
A ponieważ nie sposób zbliżyć się do niej zewnątrz, właściwie każde, jakiekolwiek drzwi mogą okazać się furtą do tej Świątyni.
-Ale kiedy już się jest w środku- spytał Bastian – to można gdzieś się wydostać?
- Tak – odparł lew – lecz nie jest to takie proste jak w zwyczajnych budowlach. Bo przez labirynt tysiąca drzwi może cię przeprowadzić tylko prawdziwe pragnienie. Kto go nie ma, ten musi błądzić, aż uprzytomni sobie, czego pragnie. A to nieraz trwa bardzo długo.
- A jak znaleźć furtę do tej świątyni?
- Trzeba tego pragnąć.
Bastian zastanawiał się długo, po czym powiedział:
-Dziwne, że nie można po prostu zapragnąć tego, co się chce. Skąd właściwie biorą się pragnienia? I co to w ogóle jest pragnienie?
…
Bastian pokazał lwu napis na odwrocie Klejnotu: CZYŃ TO, CZEGO PRAGNIESZ.
- …to przecież znaczy, że wolno mi czynić wszystko na co mam ochotę, nie sadzisz?
Oblicze Graogramana przybrało nagle przerazająco poważny wyraz, a jego oczy zaczęły się żarzyć.
-Nie – powiedział owym głębokim, grzmiącym głosem. – To znaczy, że masz spełnić swoją Prawdziwą Wolę. A nie ma rzeczy trudniejszej.
- Moją Prawdziwą Wolę? – powtórzył Bastian poruszony. – Co to takiego?
- Jest to twoja własna najgłębsza tajemnica, której nie znasz.
- Jakże więc mogę ją poznać?
- Podążając drogą pragnień, od jednego do drugiego, aż po ostatnie. Ona doprowadzi cię do twej Prawdziwej Woli.
- Właściwie nie wydaje mi się to takie trudne - stwierdził Bastian.
- Ze wszystkich dróg ta jest najbardziej niebezpieczna – powiedział lew.
- Dlaczego? – spytał Bastian. – Ja się wcale nie boję.
- Nie o to chodzi – zagrzmiał Graograman. – Wymaga ona najwyższej prawdziwości i uwagi, bo na żadnej drodze nie jest tak łatwo zagubić się ostatecznie.
- Sądzisz, że to może dlatego, iż nie zawsze ma się dobre pragnienia? – dopytywał się Bastian.
Lew począł walić ogonem o piasek, na którym spoczywał. Położył uszy po obie i zmarszczył nos, jego oczy zionęły ogniem. Bastian skulił się mimowolnie, gdy Graograman przemówił głosem, od którego znów zadrżała ziemia:
- Co ty tam wiesz o pragnieniach! Co ty tam wiesz o tym, co jest dobre?
Bastian przez następne dni dużo rozmyślał o tym wszystkim, co powiedziała mu Kolorowa Śmierć. Lecz pewnych rzeczy nie da się zgłębić rozmyślaniem, trzeba ich doświadczyć. I tak zdarzyło się, że dopiero znacznie później, gdy miał za sobą wiele przeżyć, przypomniał sobie słowa Graogramana i zaczął je rozumieć.

Jak stać się wolnym?
Warunkiem wolności jest zdolność przeżywania intuicji moralnych, wolność nie jest łatwa. Jeśli jednak naprawdę chcemy być ludźmi, to musimy być wolni, bo taki jest warunek człowieczeństwa. Steiner zauważa, że ludzie różnią się między sobą możliwościami swej intuicji, i skoro już wiemy, że droga do wolności wiedzie przez intuicję, to naszym głównym problemem staje się uzyskanie tej zdolności. Dowiedzieliśmy się, że istnieje intuicja, cóż jednak z tego, skoro nie wiemy czym ona jest. Brak zdolności przeżywania intuicji blokuje wszystkie inne działania jakie moglibyśmy podjąć, właściwie czyni nasze życie bezwartościowym, możemy być co najwyżej automatem wyższego rzędu - jak zauważa Steiner w rozdziale "Idea wolności". Naszą pierwszą sensowną czynnością, po uświadomieniu sobie zniewolenia wynikającego z braku zdolności do przeżywania intuicji, może być tylko działanie zmierzające do przezwyciężenia tego braku, tylko czy takie działanie w ogóle istnieje?
dlaczego chcę wolności
Musimy być wolni? Nie jestem tego pewna.
Nie chcę "wolności", którą muszę mieć.
Ja chcę wolności. A to jest różnica.
Chcę wolności, ponieważ moja najgłębsza istota pragnie w pełni się wyrażać.
Ja pragnę się wyrażać zgodnie z moją najgłębszą, prawdziwą istotą.
Wszyscy znamy słowa: „Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli”.
Zatem pytanie o wolność wiąże się z pytaniem: kim tak naprawdę jestem?
Poszukiwanie drogi do wolności wiąże się z poszukiwaniem drogi do swojej najgłębszej istoty.
Myślę, że bardzo ważne jest odnalezienie tego punktu ciężkości, a uświadomienie sobie różnicy pomiędzy tym , co znaczy 'chcę' i 'muszę' może być jedną ze wskazówek do odnalezienia odpowiedzi na główne pytanie.
Muszę bo chcę
Steiner mówi: "Nasze życie składa się z działań wolnych i niewolnych. Pojęcia człowieka nie można jednak przemyśleć do końca, nie dochodząc do wolnego ducha jako najczystszego wyrazu natury ludzkiej. Zaprawdę, ludźmi jesteśmy tylko o tyle, o ile jesteśmy wolni."
"Muszę" wspomniane wcześniej nie miało wyrażać zmuszania się do wolności, co oczywiście nie ma żadnego sensu, chodziło o wyrażenie ścisłego związku między wolnością a człowieczeństwem. Kiedy pytamy: kim jestem, to pierwszą odpowiedzią jest: jestem człowiekiem, moglibyśmy równie dobrze zacząć od pytania: co jest istotą człowieczeństwa lub co to znaczy być cżłowiekiem, a pojęcie człowieka wiąże się ściśle z pojęciem wolności, kategoryczne stwierdzenie Steinera cytowane wyżej nie pozostawia nam co do tego żadnych wątpliwości. Jeśli nie chcemy zatracić naszej najgłębszej istoty to "musimy" być wolni, jeśli bowiem nie będziemy ludźmi, to czym będziemy. Ewangeliczna obietnica "Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli", choć ogrzewa nasze serca, nie spełnia się tak łatwo. Prawda wyzwoli nas o ile zdołamy ją poznać. Kierujemy się ku swej istocie poprzez wolność, a ku wolności poprzez poznanie. Jaka jest zatem istota poznania, czy w dostępnym człowiekowi myśleniu rzeczywiście spoczywa siła zdolna przynieść mu wyzwolenie?
Path of Freedom
When, in the bright circles of the spirit,
The soul calls forth
Pure energy of thinking,
It lays hold on knowledge of what freedom is.
When, entering fully in life,
Free, conscious man
Shapes reality from willing,
Then freedom is made living fact.
Steiner initially divides the problem of free will into freedom of thought and freedom of action. He argues that inner freedom is achieved when we bridge the gap between our perception, which reflects the outer appearance of the world, and our cognition, which gives us access to the inner structure of the world. Outer freedom arises when we bridge the gap between our ideals and the constraints of external reality, letting our deeds be inspired by what he terms moral imagination. Steiner considers inner and outer freedom as integral to one another, and that true freedom is only achieved when they are united.
“My book addresses itself mainly to the question of how philosophy, as an art, deals with the subject of human freedom, what the nature of freedom really is, and whether we already possess it or can develop it.”
http://philosophyoffreedom.com/node/3439
Are we the triangle?
Our longing for freedom express itself also by the need to be unique. In chapter nine Steiner says: "Through my instincts and cravings, I am the sort of man of whom there are twelve to the dozen." We abandon common carvings because we do not want to be just another copy of the general species man, raising oneself to the intuitive world of ideas is supposed to be solution of the problem, but paradoxically there is only one world of thinking, the same for everyone. Maybe being unique doesn't depend on thinking different ideas.
od punktu skrzyżowania do działania
„Gdy mówi się, że działa na nas jedynie świat zewnętrzny, na który tylko reagujemy, to wytwarzamy sobie bardzo uproszczone wyobrażenia (…) W rzeczywistości dokonuje się w duszy proces, idący od zewnątrz do wnętrza, który zostaje uchwycony przez głęboki, podświadomy, wewnętrzny proces duszy tak, że procesy te zachodzą na siebie. Od zewnątrz działają myśli wszechświata i przenikają w nas; z wnętrza działa wola człowieka na zewnątrz. I w tym punkcie ludzka wola i myśl wszechświata krzyżują się ze sobą (…) Musimy nauczyć się odczuwać, jak przez nasze oczy działa nasza wola i jak naprawdę aktywność zmysłów miesza się niepostrzeżenie z pasywnością, przez co myśli wszechświata i wola ludzka krzyżują się ze sobą. Musimy obecnie rozwinąć nową kulturę woli.”
R.Steiner, Posłannictwo Archanioła Michała, (GA 194) , http://wn.rsarchive.org/Lectures/MissMich/MisMic_index.html
jak się „kończy” „Nie kończąca się historia”
Podążając drogą pragnień Bastian nie zdawał sobie sprawy, że wraz ze spełnieniem każdego pragnienia, jednocześnie coś tracił – jedno po drugim znikały z jego pamięci wspomnienia o jego świecie oraz o nim samym - kim tak naprawdę był i dokąd chciał dojść. Już zostało mu niewiele pragnień, kiedy nareszcie dotarł do Domu Przemian. Tam, od niepamiętnych czasów czekała na niego pani Aiulola, która otoczyła chłopca matczyną opieką…
Wieczorami często prowadzili długie rozmowy. On opowiadał jej o wszystkim co przeżył…
- Wszystko zrobiłem źle, - powiedział – wszystko zrozumiałem na opak.
Pani Aiulola przyglądała mu się długo.
- Nie – odrzekła – ja tak nie sądzę. Poszedłeś Drogą Pragnień, a ta nigdy nie jest prosta. Była to droga bardzo okrężna, ale to była twoja droga. A wiesz dlaczego? Należysz do tych, którzy mogą wrócić dopiero wtedy, gdy znajdą źródło, z którego wypływa Woda Życia. A to jest najtajniejsze miejsce … Nie ma do niego łatwej drogi. ... Ale każda droga, która tam prowadzi, okazuje się w końcu właściwa.
- Ty wiesz, gdzie mogę znaleźć Wodę Życia?
- Na granicy naszej krainy... – powiedziała pani Aiulola.
- Ale przecież tu nie ma granicy – odparł.
- Owszem jest, ale nie na zewnątrz, tylko wewnątrz. … I jest tylko jedno pragnienie, z którym tam dotrzesz - ostatnie.
Od tego dnia … coś zaczęło się zmieniać … Przekształcająca siła Domu Przemiany robiła swoje. Lecz jak wszystkie prawdziwe przemiany dokonywało się to cicho i wolno jak rośnięcie rośliny.
….
Zaczęła budzić się w nim tęsknota, nigdy dotąd nie odczuwane pragnienie, które pod każdym względem różniło się od wszystkich dotychczasowych: tęsknota za tym, by samemu kochać. Ze zdumieniem i smutkiem uświadomił sobie, że nie potrafi. Lecz to pragnienie stawało się coraz silniejsze.
….
- Oto odnalazłeś swoje ostatnie pragnienie – powiedziała pani Aiulola. – Twoją Prawdziwą Wolą jest kochać.
- Ale dlaczego nie potrafię tego?
- Potrafisz dopiero, gdy napijesz się Wody Życia – odrzekła – a nie możesz wrócić do swojego świata, nie przynosząc jej innym.
Idąc za swoim ostatnim pragnieniem chłopiec, który nie pamiętał już nic oprócz swojego imienia, dotarł do kopalni, gdzie pod ziemią były przechowywane zapomniane przez ludzi obrazy z ich snów. Codziennie schodził do mroków ziemi…
…tuż nad jego głową spoczywał ciężar górotworu… Zwinięty w kłębek jak nie narodzone dziecko w łonie matki leżał w mrocznych głębiach ziemi i cierpliwie szukał zapomnianego snu, obrazu, który mógłby go zaprowadzić do Wody Życia.
A kiedy odnalazł to, czego szukał, wówczas stracił to ostatnie co miał – swoje imię.
Ale chciał znaleźć Wody Życia i był pewien, że zdoła tego dokonać.
…
Okazało się, że klejnot Auryn, który od początku nosił ze sobą, krył w sobie wrota do Wód Życia…
Pośrodku niezmierzonego pomieszczenia leżały ogromne jak mury miasta dwa węże – biały i czarny, połykające nawzajem swoje ogony. Krępując sobie ruchy strzegły zarazem Wody Życia. W kręgu, jaki zakreślały ciała wężów, szumiał potężny zdrój, którego strumień tańcząc strzelał w górę i opadał, a opadając tworzył i znów niweczył tysiące kształtów, o wiele szybciej, niżby oko mogło za nim nadążyć. Spienione wody rozpryskiwały się w delikatną mgłę, a złote światło załamywało się w niej wszystkimi kolorami tęczy:
„My, Wody Życia!
Źródło, co samo z siebie bije
i tym obficiej płynie,
im więcej ty z niego wypijesz.”
…
Chłopiec bez imienia spoglądał ku tej wodzie jak ktoś, kto usycha z pragnienia – ale jak miał się do niej dostać? Wężowa głowa się nie ruszała.
…
Ale potem skoczył po prostu w czystą jak kryształ wodę… i pił aż ugasił pragnienie. I wypełniła go radość od stóp do głów, radość, że żyje, i radość, że jest sobą. Bo oto znów wiedział , kim jest i gdzie przynależy. Czuł się jak nowonarodzony. A najpiękniejsze było to, że chciał teraz być tym właśnie, czym był. Gdyby miał prawo spośród wszystkich możliwości wybrać jedną, nie wybrałby żadnej innej. Bo wiedział już: na świecie były tysiące odmian radości, ale w gruncie rzeczy wszystkie stanowiły jedną, radość kochania. Radować się i kochać to było jedno i to samo.
Także później, gdy Bastian dawno już powrócił do swego świata, gdy dorósł, a w końcu się zestarzał, ta radość nigdy nie opuściła go całkowicie. Nawet w najcięższych okresach życia miał serce radosne, uśmiechał się i pocieszał innych.